Zostań fanką fitness!

Dlaczego warto? Bo najprostsza metoda na urozmaicony trening, a takie przynoszą najlepsze i najszybsze efekty. Jest jednak mały haczyk. Ale od początku…

„Niedawno odbyłem ciekawą rozmowę z jedną z klubowiczek.” – opowiada Michał Kowalski, trener. – „Przestała widzieć postępy w swoich treningach, mimo, że ćwiczy 3 do 5 razy w tygodniu. Zdarza się, że zostaje na dwie, a nawet trzy godziny zajęć fitness pod rząd. Do szatni wchodzi mokra jak mysz. I tak przez ostatnie 6-7 miesięcy, z wyjątkiem krótkich przerw świątecznych. Moja rozmówczyni przyznała, że owszem, na początku efekty były widoczne, schudła prawie 6 kilo, poprawiła wydolność. Ćwiczenia sprawiają jej przyjemność, ale progres ustał. Co więc było nie tak?

Trener wskazuje na dwa powody: rutyna i brak optymalizacji. To częste błędy wielu trenujących, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wybieramy swoje „ulubione“ ćwiczenia na siłowni czy zajęcia fitness i powtarzamy je w kółko. Czujemy się z tym dobrze, bo dobrze znane sekwencje ruchów nam po prostu wychodzą, czujemy się pewnie.

Wspomniana klubowiczka chodziła kilka razy w tygodniu na te same zajęcia, do tego samego trenera. Chciała schudnąć, więc wybrała zajęcia typu fatburning i tbc. Zapytana dlaczego aż tak bardzo przywiązała się akurat do tych zajęć przyznała, że kluczową kwestią było to, że zawsze wiedziała czego się spodziewać na treningu, znała trenera, jego nawyki, muzykę, ruchy. Lubiła te zajęcia bo czuła się tam pewnie i nie wyróżniała się na tle innych ćwiczących.

Niestety taka rutyna szybko zaprocentuje stagnacją postępów treningowych. Jak tłumaczy trener – sztuka adaptacji to coś, co nasz organizm opanował do perfekcji. Dlatego jeżeli powtarzamy regularnie jakąś czynność, ćwiczenie, układ – wychodzi nam to coraz lepiej. To dzięki współdziałaniu mózgu i mięśni. Ale taka cykliczność zdecydowanie obniża efektywność treningu.

Druga sprawa to świadomość, czego tak naprawdę potrzebuje nasze ciało. Jeżeli czujesz, że jesteś silna, ale wyraźnie brakuje ci wytrzymałości, to już wiesz na czym trzeba się skupić. To samo jeśli masz bóle pleców lub kolan, a wybierasz ćwiczenia ze stepem lub sztangi. Nie rezygnuj z tych zajęć, ale przygotuj się do nich! Wiele klas, na które wcześniej nie zwracałaś uwagi, uważałaś nieodpowiednie, może być idealną platformą do poprawy efektów. Jeżeli na przykład masz pracę siedzącą i świadomość, że twoja sylwetka nie jest idealna, ale najważniejszym celem jest spalenie tkanki tłuszczowej, to owszem – uczęszczaj na indoorcycling lub zumbę. Pomyśl jednak o zajęciach typu pilates. Dzięki takiej kompilacji zadbasz o prawidłowe ruchy, odpowiednio wzmocnisz mięśnie brzucha, poprawisz stabilność ciała. Na swoich ulubionych zajęciach zadbasz o walory cardio, walkę z kaloriami, a dodatkowe sesje rozwiną inne cechy motoryczne.

Fitness daje mnóstwo możliwości. To katalog rozwiązań i silny motywator. Wybieraj jednak z głową. Osobiście zachęcam cię do wypłynięcia na szerokie wody w fitnessie i urozmaicenia sobie kalendarza zajęć. Rozwiniesz świadomość własnego ciała, wzmocnisz je, oddziałując na nie w różnoraki sposób. Próbuj trenować rano, wieczorem. Zmieniaj trenerów. Obserwuj rezultaty. Z czasem efektem treningu będzie nie tylko ładne, ale i sprawne ciało.“ – podsumowuje trener z klubu CityFit.

Dołącz do naszej grupy, porozmawiaj o fitnessie, poznaj znajomych, ćwicz z nami: Fitness & Bieganie